Archiwum dla Styczeń 2010

Wczesne Depeche Mode – część 2

W 1981 roku popowa kariera Depeche Mode rozwijała się w tempie lawinowym. Czwórka z Basildon zdobywała coraz lepsze miejsca w zestawieniach UK Charts, rozpoczęły się także koncerty w Europie. Pojawili się nawet w bardzo popularnym programie muzycznym w BBC – Top of the Pops. jednak ich styl pozostawiał wiele do życzenia – poniżej zaaranżowane „powiadomienie” DM o zaproszeniu do TOTP.

http://www.youtube.com/watch?v=b0iuADk_w80

Fatalny styl

Zespół coraz częściej pojawiał się w telewizjach różnych krajów, niestety wyraźnie mając przy tym problem z odmową występów w dziwnych zestawieniach scenicznych, dzięki czemu pozostały taśmy z występami obok takich dziwolągów:

http://www.youtube.com/watch?v=KuZwIaxx5j4&feature=PlayList&p=36934C6F7BB43E5E&playnext=1&playnext_from=PL&index=17

Podczas pierwszego występu w TOTP wykonali New Life, poniżej zamieszczam drugi występ z Just Can`t Get Enough.

http://www.youtube.com/watch?v=Eonsm2WrZHs&NR=1

W tym czasie zespół wykonywał na koncertach mnóstwo coverów oraz utworów, które później próbowano „zapomnieć” – nie znalazły się bowiem na żadnych oficjalnych wydawnictwach. Do dzisiaj straszą potwory typu I Like It, The Price of Love czy Tomorrow`s Dance.

http://www.youtube.com/watch?v=15biMvA79MU&feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=DrC6QWvSM1c

Depeche Mode występowali w tym czasie w konfekcji w stylu New Romantic, choć czasami pojawiały się, charakterystyczne dla ich nieco późniejszego stylu skórzane kurtki. Ciężko zrozumieć dlaczego Dave, który je proponował mógł jednocześnie zakładać długie spodnie z szelkami i żaboty.

Co ciekawe – Martin i Andrew oprócz występów na scenie regularnie pracowali jeszcze wówczas w City jako urzędnicy. Fletcher wspomina, że po pierwszym występie w BBC koledzy z biura zgotowali mu owacje.

Determinacja Vince`a

Tylko Vince Clarke był bez roboty. Rzucił wszystko, aby poświęcić się karierze muzycznej. Zapożyczył się na pierwszy syntezator, pisał coraz więcej tekstów, wypierając nimi obcy repertuar koncertowy. Było jasne, że ma prawdziwy talent do tworzenia popowych hitów, nic więc dziwnego, że zespół stawał się bożyszczem nastolatek czytujących Smash Hits. Problemem było to, że nikt w zespole nie umiał dobrze grać, co można zaobserwować na pierwszych koncertach – wyraźnie widać, że cała trójka za syntezatorami buja się i naciska klawisze jednym palcem. Zresztą Fletcher do dzisiaj tak gra. A`propos Fletcha – miał do dyspozycji dość prymitywnego Mooga, na którym miał grać rzekomo linię basu, choć nie wszyscy pamiętają, żeby robił to poprawnie. Innym problemem było znalezienie miejsc prób. Odbywały się one miedzy innymi w domu Dave`a, ale mama Gahan nie pozwalała grać chłopcom za głośno, więc ćwiczyli ze słuchawkami na uszach. Jak wspomina jeden ze świadków – słychać było w pomieszczeniu tylko śpiew Dave`a i odgłos palców uderzających w klawisze.

Na koncertach problemem był przede wszystkim sprzęt, który bardzo często zawodził – zespół korzystał zazwyczaj z wypożyczanych urządzeń nagłaśniających. Absolutnie rewelacyjnie rozwiązano za to problem podkładu perkusyjnego – trzeba pamiętać, że w tamtych czasach wykorzystywano tylko syntezatory analogowe z ograniczonymi możliwościami programowania. Na scenie postawiono więc bezczelnie magnetofon szpulowy, z którego puszczano podkład. W późniejszych latach magnetofon znikł ze sceny, ale gotowy podkład wykorzystywano aż do World Violation Tour.

Po wydaniu trzech singli – Dreaming of Me, New Life i Just Can`t Get Enough przyszedł czas na nagranie longplay`a. Single sprzedawały się coraz lepiej, zespół wkroczył do Blackwing Studio w Londynie aby nagrać Speak & Spell.

Porcja nowości

  • U2 pracują nad nowa płytą – Edge zdradził, że będzie bardziej radosna, zastosują też więcej elektroniki, choć pojawią się tez tradycyjne, jak to gitarzysta nazwał „folkowe” klimaty. Nie wiadomo jednak czy uda się wydać płytę w tym roku, wiadomo – Bono zajęty jest zbawianiem świata:) A No Line on the Horizon według mnie była świetna.
  • Jarocin w tym roku obchodzi 30 urodziny – gośćmi mają być Ci, którzy tworzyli klimat festiwalu – szczegóły w marcu – może Brett :)))
  • MGMT zmienia styl – nowa płyta ma być niespodzianką – tytuł albumu Congratulations
  • Kings of Leon – najbardziej przereklamowany zespół ostatnich lat, zrobili wielkie zamieszanie wokół zmiany wytwórni – chcieli zmienić jednego majorsa na drugiego i w efekcie skończyli z nowym kontraktem z powrotem w Columbii. Żenada.

    Wsparcie akcji na koncertach Depeche Mode w Łodzi i coś jeszcze

    Zapraszam na stronę inicjatorów akcji, o której mówią już wszystkie ważne stacje radiowe w Polsce. Pomysł ciekawy, fajnie, gdyby wyszło oryginalne DVD z Łodzi – jeśli nie wyjdzie – mam nadzieję na ciekawy bootleg.

    http://akcja.dmuniverse.pl/

    Druga rzecz to kompletny szok – na stronie http://dmtvarchives.com/ opracowywany jest projekt – monster – gromadzenie najlepszych pod względem treści i jakości zapisów występów i wywiadów DM. projekt działa na takiej zasadzie, że ukończone płyty nie są sprzedawane tylko wymieniane za podesłany wartościowy materiał, który będzie można wykorzystać na innych DVD.

    – podłączam link do teasera z koncertu wydanego w ten sposób – cały koncert robi świetne wrażenie.

    http://www.youtube.com/watch?v=SuISFNlg9dk

    Garść newsów

    Suede się reaktywuje!!! Ale, niestety, tylko na jeden koncert charytatywny w marcu w Royal Albert Hall – już wiadomo, że bez Butlera, za to z Oakes`em. Po udanym powrocie Blur mam jednak nadzieję, że coś z tego wyniknie.

    A`propos Blur – Damon Albarn współpracuje z Massive Attack przy prdukcji ich płyty Heligoland. Podobno zdyscyplinował muzyków MA i zaśpiewał na jednej z piosenek.

    U2 potwierdziło występ na Glastonbury – jak znam Bono to szykuje się kolejne koncertowe DVD.

    Lenny Valentino wystąpi w tym roku Na OFF-ie. A Myslovitz? Może trzeba organizatorowi festiwalu dać numer do lidera zespołu:)

    22 stycznia w Warszawie wystąpią Fields of the Nephilim.

    Radiohead wyda w tym roku płytę, która ma zaskoczyć fanów. Chyba się tego boję, bo In Rainbows bardzo mi się podobała – idźcie dalej tą drogą.

    W marcu ma ukazać się płyta będąca hołdem dla twórczości D. Bowie. Jedno z nagrań będzie wykonane przez Duran Duran – najprawdopodobniej Boys Keep Swinging,

    16 lutego Ian Brown wystąpi w Warszawie

    Heineken Open`er – potwierdzone Kasabian, oprócz nich na razie wiadomo, że wystąpią Pearl Jam.

    Depeche Mode – Construction Time Again – 1983

     

    Na okładce płyty, zaprojektowanej ponownie przez Briana Griffina dla Depeche Mode, robotnik młotem wykuwa nowy świat. Na poprzednim albumie – A Broken Frame (https://tutitt.wordpress.com/2009/12/07/plyty-ktore-sa-dla-mnie-wszystkim-depeche-mode-a-broken-frame-1982/) – chłopka sierpem ścinała zboże. W 1983 roku sygnał dla brytyjskiej widowni, przerażonej wizja nuklearnej zagłady był jasny – Depeche Mode albo są za komunizmem, albo przynajmniej popierają Labour Party.

    Syndrom drugiego albumu

    Wiele zespołów po udanym debiucie przeżywa problem z utrzymaniem poziomu kolejną płytą. Pewnie jednak co bardziej spostrzegawczy czytelnicy zauważą, że omawiana przeze mnie płyta jest trzecią w dyskografii DM. Ale dopiero drugą nagraną przez zespół z Martinem Gore jako głównym kompozytorem.  CTA miał udowodnić, że Depeche Mode na pewno radzą sobie beż Vince`a Clarka. Dodatkowo zespół zaryzykował pogłębienie ponurych nurtów z A Broken Frame – na nowej płycie więcej miało się znaleźć eksperymentów z samplami i syntezatorami, a mniej popowych melodii. Zmiana image muzycznego była dużym ryzykiem – wiązała się ze stratą starych fanów przyzwyczajonych do skocznych rytmów The Meaning of Love czy Boys Say Go. jakby tego było mało – zdecydowano się jeszcze dać więcej zaufania Alanowi Wilderowi, który przy tym longplay`u pracował po raz pierwszy jako pełnoprawny członek DM.

    Londyn – Berlin

    Gdy U2 nagrywali swój wielki album Achtung Baby, to  prawie doszło do fiska wydania płyty z powodu przeniesienia jej produkcji do Hansa Studio w Berlinie. Miejsca, w którym rzekomo były złe fluidy. W tym studio wcześniej nagrywali Dawid Bowie, Iggy Pop i właśnie Depeche Mode w roku 1983. W tym czasie berlińskie studio było najnowocześniejsze w Europie – posiadało 64-ścieżkowy stół mikserski – w pełni automatyczny. Dzięki temu można było wyprodukować płytę, która łączyła elektroniczny pop z wieloma eksperymentami z samplerami – np.  Pipeline złożony jest w całości z sampli – tylko głos Dave`a został naturalny – choć nagrano go w tunelu:) Większość nagrań odbyła się w Londynie pod okiem Johna Foxx`a, produkcję uruchomił Gareth Jones w Berlinie.

    Fotografie na okładkę wykonano w Szwajcarii, Griffin przy tym chciał być maksymalnie naturalny i przemycił pod Alpy używany autentycznie młot – ukrywając go w bagażu samolotowym.

    Tylko dwa single

    Zawartość płyty jest ciekawa – od razu napiszę, że uważam CTA za płytę gorszą zarówno od poprzedniej jak i następnej. Ma jednak swój urok. Zdaje mi się, że DM zrobili wszystko, żeby wykosić z planów nagrań utwory słodziutkie i zostawili tylko to, co uważali za manifest swojej nowej twórczości – Muzyka poszukująca, teksty mało zajęte indywidualnymi problemami a bardziej sprawami ogólnymi – jak zmiany w środowisku naturalnym czy zagrożenie wojną nuklearną. Jedyny raz w swojej karierze Depeche Mode wypowiedzieli się o sprawach politycznych. W tym czasie Dave zaczął tworzyć swoją staranną fryzurę – lotnisko na głowie:)

    Efekty były niespodziewane – płyta sprzedawała się słabo, choć lepiej niż A Broken Frame,  ale zespół zaczął zdobywać zupełnie nowych fanów tam, gdzie dotąd wiodło mu się słabo – przede wszystkim w klubach USA, gdzie maksisingle z przeróbkami DM święciły wielkie triumfy oraz w Europie – ale poza Anglią – szczególnie w Niemczech.

    Z płyty wydano tylko dwa single – Everything Counts i Love, in Itself. Planowano wydać jeszcze na 7” And Then.. ale do tego nie doszło. ja traktuję jednak jako singiel należący do tematu Construction Time Again także wcześniej wydany utwór Get The Balance Right. Na płycie ukazały się dwie kompozycje Wildera – The Landscape is Changing oraz Two Minute Warning.

    Everything Counts w Top of The Pops

    http://www.youtube.com/watch?v=zuvTcQeVNF8

    Love, in Itself w studio tv

    http://www.youtube.com/watch?v=_rV0dziDR4M

    Polskie forum Depeche Mode

    http://www.depechemode-forum.pl/index.php

    Polski Liverpool z Olsztyna – Big Day

    Przy okazji kolejnego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, jak co roku wspominam, że parę dobrych lat temu w Lęborku gościliśmy zespól Big Day z Olsztyna.

    W latach 90-tych sporą popularnością w Polsce cieszyła się olsztyńska formacja Big Day. Uspokajam – zespół istnieje nadal, choć po wielu perturbacjach z wytwórniami płytowymi, od dawna nie są w mainstreamie. Big Day to, moim zdaniem, obok Myslovitz największe polskie odkrycie lat 90-tych. Są autorami wielkiej ilości pięknych piosenek opartych o manchesterowsko-liverpoolskie klimaty. Moim zdaniem ich każda płyta jest na swój sposób świetna. Szczególnie polecam kilka kawałków:

    najlepszy cover Czerwonych Gitar, który powstał kiedykolwiek – Gdy kiedyś znów zawołam cię

    http://www.youtube.com/watch?v=6O-ADSgI5BQ&feature=related

    moja ulubiona ballada lat 90-tych Bliskość (fenomenalny klimat, nie mogę spokojnie jej słuchać)

    http://www.youtube.com/watch?v=QQ5fOxm509E

    Z albumów – polecam zacząć od Dzień Trzeci.

    Nie umiem w racjonalny sposób wytłumaczyć swojej pasji bycia fanem Big Day. Czuję tylko, że oni grali dla mnie. Tak po prostu. W tamtym czasie w polskim show-biznesie był wielki czas kobiet w muzyce – Edyta Bartosiewicz, Kasia Kowalska, Kasia Nosowska. Nad nimi wszystkimi Ania Zalewska-Ciurapińska miała przewagę – wielką subtelność i czar.

    Zdjęcia zamieszczam z TAMTEGO finału WOŚP w Lęborku. Nie są najlepsze, ale to dla mnie ważna pamiątka.

    p.s.

    Ania podpisała się po koncercie na mojej legitymacji nauczycielskiej:)))

    Oficjalna strona zespołu:

    http://www.bigday.pl/

    Kilka słów o Britpopie

    Uwielbiam muzykę brytyjską – nie wiem jak to jest, ale większość moich muzycznych fascynacji pochodzi z Wysp. Wyraźnie czuję, że ważne dla mnie są trzy dekady – lata 60-te – potęga Beatles i Rolling Stones, lata 80-te – okres New Romantic i wreszcie eksplozja Brit-popu w latach 90-tych.

    Wielki pojedynek

    Odkrywałem ten nurt będąc na studiach – moją pierwszą brit-popową płytą było What`s the Story Morning Glory Oasis. Polecam wszystkim, którzy nie znają Brit-popu zacząć właśnie od twórczości braci Gallagher . Do dzisiaj uważam, że to najlepszy album Oasis.

    Ciekawe jest to, że w ogóle nie zdawałem sobie wtedy sprawy z wielkiej rywalizacji między Blur a Oasis.  Lub z wielkiego podgrzewania przez muzyczną prasę na Wyspach tej rywalizacji. Tradycja rywalizacji stara jak pojedynki „Beatles- Stones”. Ale przynajmniej Liam Gallagher kilkakrotnie podgrzał atmosferę do czerwoności niektórymi wypowiedziami o Blur. W tym samym czasie na singlach wychodziły Country House i Roll With It. Pojedynek na listach wygrali Blur.

    http://news.bbc.co.uk/2/hi/entertainment/4151510.stm

    Blur dotarli do mnie znacznie później – szczerze mówiąc nie rozumiałem długo jak można porównywać w ogóle ich twórczość z Oasis. Prawdopodobnie to kwestia wytrawności muzyki – Blur smakuje dużo lepiej po wielokrotnym wysłuchaniu.

    W tle

    W tle od dawna działo się bardzo wiele, z czego zdałem sobie sprawę po kilku latach, gdy poznałem chronologicznie „od tyłu” brytyjską muzykę lat 90-tych. Przede wszystkim wspaniałe płyty nagrywali Radiohead, Suede, Charlatans, Ride, Pulp, Manic Street Preachers, Supergrass, a nieco później Coldplay, Travis, Stereophonics, Snow Patrol i wiele innych. Ciekawe, że niektórzy klasyfikowali tą muzykę  jako Indie-rock (Indie od independent), nie rozumiem jednak kryteriów – dlaczego coś jest, a coś innego nie jest Indie.

    Korzenie i peryferie

    Muzycy gitarowych zespołów angielskich z tamtych lat całą garścią czerpali z dorobku i wyglądu The Beatles, Rolling Stones, The Smiths, Joy Division, The Who i innych. Ciekawe, że z tego samego dorobku czerpią również pozostający trochę na uboczu muzycy amerykańskiego Black Rebel Motorcycle Club i zespoły które osiągnęły sukces na fali Franz Ferdinand, Kaiser Chiefs czy Keane.

    Hymny Brit-pop

    1. Live Forever – Oasis
    2. Bitter Sweet Symphony – The Verve
    3. Common People – Pulp
    4. Wonderwall – Oasis
    5. She`s So High – Blur
    6. Creep – Radiohead
    7. The Only One i Know – The Charlatans
    8. Stay Together – Suede
    9. A Design for Life – Manic Street Preachers
    10. Yellow – Coldplay