Archiwum dla Luty 2nd, 2010

Moja lista – nie rozumiem zachwytu nad:

Każdy na pewno zastanawia się nad tym, dlaczego ludzie szaleją na punkcie jakiegoś artysty. Łatwo jest powiedzieć, ze nie podziela się zachwytu nad country czy disco polo, ale chciałbym zwrócić uwagę na tych, których się może i szanuje, ale nie lubi. Wiem, że po tym wyznaniu moja strona będzie dla wielu hate-page:) Jestem pewien, że znajdę też zrozumienie – oto moje typy uzupełnione o jakikolwiek pozytyw:

1. Queen – Zupełnie do mnie nie trafiają – są dla mnie na pierwszym miejscu kompletnej obojętności mieszanej  ze zdziwieniem. Mercury  był królem kiczu scenicznego. Pozytyw – Breakthru – ta piosenka ma energię.

2. Peter Gabriel – jego solowa kariera poszła w takie regiony, że żaden album artysty mnie nie zaciekawił – po prostu nie moje rejestry. Pozytyw – kariera w Genesis.

3.  Deep Purple – mam absolutną alergię na taką muzykę. Spotykam się niemal codziennie ze starszymi kumplami wychowanymi na DP, dla których jestem barbarzyńcą – no ale dla nich Depeche Mode i Duran Duran to muzyka cukierkowa:) Pozytyw – Perfect Stranger – nawet mam na mp3 – nie wiem jak mogli nagrać tak wybitny utwór.

4. Carlos Santana – Lubię gitarę, o ile trzyma ją Noel Gallagher. Albo Wojtek Powaga. Pozytyw – Samba Pa Ti – bardzo ładny klimat.

5. G3 – Satriani, Vai i ktos jeszcze – „Lubię gitarę, o ile trzyma ją Noel…:))) Brak pozytywów.

6. Kings of Leon – tu muszę powiedzieć, że trafiają na listę nie dlatego, że nie mogę ich słuchać, ale dlatego, że są przereklamowani. Pozytyw – wciąż mają potencjał, ale nie aż taki na jaki kreują ich PR-owcy.

7. Franz Ferdinand – w czasie gdy mieli debiut przeczytałem, że oto nadszedł zbawiciel brytyjskiego rocka.  Artykuł na ten temat czytałem w szpitalu, co powinno być sygnałem, że nie mogą być aż tak dobrzy. Pierwsza płyta dawała się posłuchać, ale później było już tylko gorzej. Dla mnie kopiują już samych siebie. Pozytyw – Take Me Out i przypomnienie image Joy Division.

8. Tu będzie dość trudno – chodzi bowiem o bardziej złożony problem. Nominuję część twórczości Rolling Stones. W latach 60-tych moim zdaniem muzycznie byli słabsi od The Beatles. Kompletnie nie kręcą mnie bluesowe wycieczki do USA z lat 50-tych. Lubie Stonesów za ich charyzmę, styl, luz. Trudno to wytłumaczyć, ale mogę na nich patrzeć a nie zawsze słuchać. Pozytyw: styl – tu bili Liverpool na dwie głowy.

9.  Paul McCartney – twórczość tego pana po rozpadzie Wielkiej Czwórki jest nudna jak Yoko Ono. Pozytyw – mógł zaśpiewać When I’m 64 w 2006.

10. Sam wpisz kogo byś tu widział:)

Reklamy
Reklamy