Moja top 5 płyt Depeche Mode

Dzisiaj moja Top 5 płyt Depeche Mode. Większości tych albumów jeszcze nie opisywałem – ale doczekają się niebawem mojego szczegółowego opisu – dzisiaj tylko o tym, dlaczego definiują dla mnie brzmienie DM.

1. Some Great Reward – 1984. Zrobiła na mnie największe wrażenie w okresie, gdy zaczynałem słuchać Depeche Mode. Wtedy dzieliłem sobie ich twórczość na okres przed i po Violator. Na płycie nie ma słabych momentów, szczególny sentyment mam do Lie To Me i Stories of Old. Płyta nagrana m.in. w Berlinie – jakoś czuć na niej niemiecki industrial. Image zespołu w tym czasie pozostał klasyką.

2.  Music for the Masses – 1988. Drugi klasyczny okres DM przypada na czasy Music for the Masses. Była to pierwsza płyta Wielkiej Czwórki, na której wydanie czekałem już jako fan. Pamiętam oczekiwanie na zapowiadany w Trójce debiut Never Let Me Down Again – to najlepszy dla mnie utwór DM wszechczasów. Moim zdaniem na kolejnych płytach DM zaczęli żeglować powoli w innym kierunku – rozumiem, że to był poważny, przemyślany wybór, ale szkoda mi tamtego klimatu. Wielka płyta.

3. Black Celebration – 1986. Płyta wydana pomiędzy poprzednimi dwoma. Chyba jedyna wydana za komuny w Polsce oficjalnie na winylu. Miałem. Mniej więcej około 1986 właśnie zacząłem słuchać DM, choć ten album wszedł do grupy moich ulubionych dość późno. Zawiera dwa monstery – Stripped i A Question of Time. Co mnie dzisiaj śmieszy to wrażenie jakie zrobiło na mnie But Not Tonight. Byłem zafascynowany tym, jaką ładną melodię nagrali. W USA zrobiono z tego singla, choć bez pytania Martina o zdanie. Mój ówczesny gust miał jednak wtedy inną wrażliwość – chyba w tym samym czasie nagrałem sobie Modern Talking – no, ale nie miałem jeszcze 13 lat:)

4. Songs of Faith And Devotion – 1993.  Gdy zobaczyłem Dave`a po raz pierwszy z długimi włosami przeżyłem ciężki szok. Drugim była dla mnie gitara w I Feel You. Powiem szczerze – nienawidziłem nowego emploi zespołu. Wtedy zacząłem bardziej interesować się U2. Tylko, że wtedy nie rozumiałem za bardzo co się działo. Tą płytę zrozumiałem dopiero po latach, dzisiaj widzę, że jest to raczej zapis tragedii rozpadającego się zespołu, który nagrywa na koniec wielką płytę, gdy słucham Condemnation wydaje mi się, że nigdy wcześniej ani później Dave nie miał takiej formy wokalnej. A wtedy właśnie ocierał się o śmierć. Bez wątpienia słucham tej płyty z największymi emocjami – nie wszystko mi się na niej podoba, ale polecam Higher Love i In Your Room. O bliskim wówczas rozpadzie zespołu niedługo napiszę. Bilans trasy koncertowej Devotional/Exotic – 1993/94 – Wokalista – śmierć kliniczna, kompozytor – uzależnienie alkoholowe, klawiszowiec – depresja kliniczna, drugi klawiszowiec – odchodzi z zespołu. I to nie jest zespół rock`n`rollowy?

5. A Broken Frame – 1982

Opisałem tą płytę tutaj:

https://tutitt.wordpress.com/2009/12/07/plyty-ktore-sa-dla-mnie-wszystkim-depeche-mode-a-broken-frame-1982/

Reklamy
    • Ene Due
    • Luty 17th, 2010

    Ciekawy opis „SoFaD” – myślę o tym albumie bardzo podobnie. Jak dla mnie ta płyta, obok „Music for the Masses”, to najlepszy kawałek DM.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Reklamy
%d blogerów lubi to: