Archive for the ‘ Depeche Mode ’ Category

17 II 2011 Konferencja naukowa na temat Depeche Mode

1. Depeche Mode – muzyka, zjawisko, recepcja
Zapraszamy Was na Ogolnopolska Konferencje poswiecona Depeche Mode.
18-19 lutego,  Uniwersytet Mikolaja Kopernika, Collegium Maius, ul. Fosa
Staromiejska 3, sala 206.

Wsrod zagadnien znajda sie m.in.:

    * interpretacja tekstow i motywow pojawiajacych się w tworczosci
Depeche Mode,
    * analiza muzykologiczna poszczegolnych utworow i albumow, glosowa
interpretacja tekstu,
    * solowe projekty Alana Wildera, Vince’a Clarke’a, Andy’ego
Fletchera,
Martina Gore’a i Davida Gahana,
    * wplyw tworczosci Depeche Mode na scene muzyczna,
    * dzialalnosc wytworni Mute Records,
    * koncerty Depeche Mode jako zjawisko kulturowe, teledyski i nagrania
koncertow,
    * wklad Antona Corbijna jako tworcy teledyskow i oprawy wizualnej
koncertow, projekty graficzne okladek plyt,
    * muzyka Depeche Mode, a historia i kultura wspolczesna,
    * charakterystyka subkultury i ruchu fanowskiego, ktore wytworzyly sie
wokol zespolu, fanziny poswiecone zespolowi,
    * Depeche Mode a media, Depeche Mode w Polsce.


Szczegoly znajdziecie tu:
http://www.depechemode-forum.pl/viewtopic.php?f=1&t=16517
Zapraszamy w imieniu Organizatorow!

Sounds from Lodz 11.02.2010

Dotarła do mnie nareszcie płyta z zapisem koncertu Depeche Mode z 11 lutego w Łodzi. Bootleg wydany jest bardzo starannie. Okładka zaprojektowana z klasą, stylowo – kto był chociaż na jednym koncercie z Tour of the Universe natychmiast rozpozna logo DM z kuli.

Zwracam uwagę, że edycja bootlegu jest limitowana – każdy egzemplarz jest podpisany.

Menu płyty wykonane jest bardzo starannie. Jakość obrazu niezła, rzadko komu trząsł się sprzęt w dłoniach – sprawnie zrobiony montaż – mixcam z kilku źródeł – zdaje mi się, że całość w HD. W kilku kluczowych momentach koncertu – balony na Policy of Truth i łany zboża z rąk na Never Let Me Down Again – obraz raczej nie oddaje emocji wśród publiki. Albo ja za mocno to przeżywałem:) Dźwięk stereo, w bardzo dobrej jakości – dobrze słychać wszystkie odgłosy ze sceny, okrzyki Dave`a, troszkę słabiej publiczność, ale to moje subiektywne odczucie – miałem wrażenie na koncercie, że publika jest głośniejsza. W kilku miejscach jest krótka pauza dźwięku – prawdopodobnie w miejscu trudnego montażu obrazu. Ogólnie dźwięk w głośnikach jest czasami bardziej czytelny niż na koncercie. Podczas występu miałem wrażenie, że jest za dużo basów i przesterów gitary Marta, na płycie jest ok. Ale było to także możliwe ze względu na to, że siedziałem z boku sceny

z mojego miejsca

Podsumowując jakość bootlegu:

video – 6/6

dźwięk – 5/6

layout – 6/6

Dla każdego fana obowiązkowa pamiątka z Łodzi. Jest także wydanie z koncertu w środę – 10.02. Polecam.

Speak & Spell (1981) – trudne początki

W swojej historii Depeche Mode https://tutitt.wordpress.com/2010/01/29/wczesne-depeche-mode-czesc-2/ doszedłem do momentu, w którym zespół rozpoczął nagrywanie pierwszego longplay`a w Blackwing Studio w Londynie. Sesje nagraniowe prowadzono od maja do sierpnia, premiera nastąpiła 5 października 1981. Płyta poradziła sobie bardzo dobrze w zestawieniach sprzedaży – w Wielkiej Brytanii doszła do 10 miejsca na liście popularności LP – o skali sukcesu niech świadczy fakt, że na 10 miejsce doczłapała się 6 lat później rewelacyjna i przez wielu fanów uznawana za sztandarową dla twórczości zespołu Music For The Masses. W pierwsze wersji – winylowej  – na płycie znalazło się 11 utworów.

„New Life” – 3:43
„I Sometimes Wish I Was Dead” – 2:14
„Puppets” – 3:55
„Boys Say Go!” – 3:03
„Nodisco” – 4:11
„What’s Your Name?” – 2:41
„Photographic” – 4:44
„Tora! Tora! Tora!” – 4:34
„Big Muff” – 4:20
„Any Second Now (Voices)” – 2:35
„Just Can’t Get Enough” – 3:40

W późniejszych wydaniach CD do Speak & Spell dodano także
„Dreaming of Me” – 4:03
„Ice Machine” – 4:05
„Shout” – 3:46
„Any Second Now” – 3:08
„Just Can’t Get Enough (Schizo Mix)” – 6:41

Nie ma co ukrywać – płytę dzisiaj możemy traktować jako ciekawostkę – jak na początku kariery brzmieli chłopcy z Basildon. Jest jedynym albumem nagranym pod wpływem New Romantic. Wpływ Vince`a Clarke`a na brzmienie płyty był dominujący – przeważają zręczne – popowe melodie – jak Just Can’t Get Enough,  New Life czy Boys Say Go! Na płycie straszy What’s Your Name? – w kilku wywiadach uznane przez zespół za najgorszy utwór jaki nagrali. Jednak zwraca uwagę także kilka nagrań rewelacyjnych, na przykład legendarne Photographic, które zespół gra do dzisiaj na koncertach.

http://www.youtube.com/watch?v=8g4D7vRHyYA

Artystycznie najważniejszym elementem pierwszej płyty Depeche Mode był debiut w charakterze autora Martina Gore (Tora! Tora! Tora! i instrumentalne Big Muff). Oczywiście nie z powodu jakiegoś szczególnego znaczenia tych utworów, tylko dlatego, że w czasie gdy album się ukazał Vince powiadomił już zespół o swojej decyzji odejścia. Dla Martina oznaczało to zajęcie pozycji głównego autora. Clarke rozszedł się z DM w sposób honorowy – zgodził się odłożyć oficjalne opublikowanie decyzji do zakończenia Speak & Spell tour, które składało się z 14 koncertów. Wiadomość podano 30 listopada 1981. Clarke zadeklarował, że w przyszłości nie wyklucza współpracy z DM w postaci pisania utworów dla grupy.

Wielki hit Yazoo, duetu, który niedługo potem Clarke założył z Alison Moyet – piosenka Only You została napisana z myślą o DM, ale zespół ja odrzucił – Clarke mógł czuć satysfakcję gdy ten „odrzut” zawojował listę przebojów dystansując See You.

Dlaczego Vince odszedł? Najbardziej prawdopodobna odpowiedź jest dla większości ludzi trudna dla zrozumienia – artysta nie cierpiał sławy w takiej postaci jaką dawało występowanie w popowym zespole, ciężko znosił zainteresowanie swoim życiem, wściekał się, gdy jego słowa zostały przeinaczone w wywiadach. Ale kłóci się z tym kontynuowanie kariery – być może Clarke nie radził sobie w większych niż duety zespołach? Dla pozostałej w Depeche Mode mógł to być kluczowy moment – odszedł lider grupy, główny autor. Jak sami później twierdzili, przeszli przez to tylko dlatego,ze byli młodzi, beztroscy i nie rozumieli powagi sytuacji. na pewno pomógł im także szef wytwórni Mute –  Daniel Miller, który roztoczył nad nimi opiekę na warunkach o których większość zespołów mogła tylko pomarzyć – mieli umowę ustną (!!!) dającą im 50% zysków.

Ciekawa jest historia okładki albumu – zdjęcie wykonał Brian Griffin – miało przedstawiać coś na kształt ptaka (Feniksa?) wyłaniającego się  pożogi – wyszedł łabędź w folii – w porównaniu do późniejszych okładek zespołu – ta nie jest zbyt ciekawa, trudno zrozumieć jak łączy się z muzyką.

Dla Depeche Mode pierwszy album okazał się komercyjnym sukcesem, ale także spowodował mit, który do dzisiaj w Wielkiej Brytanii jest żywy – dla wielu brytyjskich krytyków zespół do dzisiaj definiowany jest jako grupa pop…

Kilka rarytasów

Kilka rarytasów znalezionych w sieci

Stories of Old – zawsze uważałem, że utwór jest niedocenioną perełką z Some Great Reward. Znalazłem wykonanie z 2009 roku – bardzo akustyczne – poraża, ciekawe czy Dave musiał się uczyć na nowo tekstu:)

http://www.dailymotion.pl/video/xa14ue_depeche-mode-stories-of-old-some-gr_music?from=rss

Photographic z 6 listopada 1981 – według bazy danych koncertów DM to musi być Uniwersytetu w Liverpoolu = to wykonanie jest dość znane, ale zamieszczam je bo to moja ulubiona aranżacja, poza tym daje pogląd jak ząb czasu działa…

http://www.dailymotion.pl/video/x3x23b_depeche-mode-photographic-live-1981_music

Świetne See You z Alanem już za parapetem, szpulowcem z podkładem w roli głównej i Fletchem w zapasach z basowym syntezatorem.

http://www.dailymotion.pl/video/x40imi_depeche-mode-see-you_music

WWF Club z 1983 – chłopaki grają Everything Counts. Mam nadzieję, że WWF to nie World Wrestling Federation:)

http://www.dailymotion.pl/video/x9mixp_depeche-mode-everything-counts-wwf_music

Ankieta – Alan z DM

 

A tu w HD najpiękniejsze Somebody w historii:

http://www.youtube.com/watch?v=u_9EK6BK9ws

Never change a winning team – Alan z DM!!!

Muszę o tym napisać – stał się cud:

Alan Wilder wystąpił u boku Depeche Mode w Royal Albert Hall wczoraj, 17 lutego 2010 roku,  na koncercie charytatywnym, akompaniując Martinowi do Somebody.

Mój Boże, 15 lat czekania – oto linki

http://www.youtube.com/watch?v=Q2umJr_dGpw

http://www.youtube.com/watch?v=m42K-ksUpYw&feature=related

Na końcu uścisk z Martinem i Fletchem.

p.s.

najlepsza jakość jak na razie

http://www.youtube.com/watch?v=miFFZe0X7_w

i ze strony Alana:

Says Alan: „Dave contacted me a few weeks back and asked if I’d be willing to join them on-stage. He assured me that everyone in the band was into the idea. I was very happy to accept, especially as it was all in a good cause and we were long overdue some kind of reunion of this sort. It was great to see everyone again and catch up a bit, and it was also the first time I have actually ‚seen’ Depeche Mode perform!”

Billy`s, Blitz, Crocs, Rum Runners – tu powstawał New Romantic

Krajobraz przed

Pod koniec lat siedemdziesiątych brytyjski rynek muzyczny wyraźnie czekał na zmianę. Zmęczenie punkiem było tak silne, że następny nurt niespodziewanie był odbiciem w zupełnie odwrotnym kierunku. Często ci sami, którzy do niedawna byli punks, zaczęli ubierać się glamour i słuchać zupełnie innej muzyki. Wbrew wszystkiemu, bo czasy były nadal „no future” – gospodarka UK pogrążała się w kryzysie, napięcie w stosunkach  Sowietami było tak duże, że ponownie wizja wojny atomowej zawisła nad Europą. Na tym czarno-białym pejzażu nagle zakwitł kolorowy, konfekcyjny i bardzo efektowny ruch New Romantic.

Kluby

Wielką różnica polegała na tym, ze muzyka nie byłą jedynym sztandarem nowej fali. Równie ważny był „styl” – ubranie, zainteresowania, wygląd, znajomość sztuki i otwartość na nowości. Stąd oczywista była szybka potrzeba stworzenia miejsc spotkań. Właściciele klubów szybko zrozumieli co trzeba zrobić, żeby nie być passe. A New Romantics mieli gdzie się spotykać.

Billy`s

Klub mieścił się na West End w Londynie, nieopodal Dean Street. Założono go wiosną 1978 roku, początkowo działał tylko w piątki i przyciągał różnych odmieńców o artystycznych aspiracjach. Jednak z czasem Steve Strange i Rusty Egan zaczęli we wtorki organizować imprezy pod nazwą „Club For Heroes”, na których grano początkowo głównie muzykę Roxy Music i Davida Bowiego. Artysta ten imponował podejściem do swojego wizerunku – Strange (właściwie Steve Harington), który pełnił w klubie również rolę bramkarza wpuszczał do środka tylko „wybrańców” – tych, którzy byli wystarczająco glamour. Sam David Bowie zafascynowany tym miejscem nakręcił tam teledysk do Boys Keep Swinging. Swoją drogą dobrze, że przeszedł na bramce test wyglądu:) W Billy`s Steve Strange z Midge Ure`m założyli grupę Visage.

http://www.youtube.com/watch?v=a7Pi0uHF7A4

Welcome to Blitz!

Po sukcesie w Billy`s Steve Strange, który powoli stawał się ikoną New Romantic, rozpoczął poszukiwania nowego, większego miejsca na klub. Tak trafił na Great Queen Street, gdzie działał Blitz. Miejsce szybko stało się modne – dziś powiedzielibyśmy, że było kultowe. Strange, który był coraz bardziej znany, miał takie wyczucie nowego stylu, że sam zaczął ten styl kreować. Z zawodu podobno był wizażystą, kreował wizerunek innych, ale przede wszystkim kreował wizerunek własny. Blitz za jego sprawą stało się miejscem niezwykłych popisów mody New Romantic. Rusty Egan, który puszczał w Blitz muzykę promował nagrania Visage (zespół oficjalnie nigdy nie zagrał koncertu). Szatniarzem w klubie był Boy George – późniejszy frontman Culture Club: „Dopóki mnie fotografowano i zauważano, miałem w życiu cel, powód, żeby wstać z łóżka i się ubrać. Wpierw podkład i puder, potem filiżanka herbaty w czasie gdy tężeje pierwsza warstwa makijażu”(cyt. Depeche Mode Biografia, Steve Mallins, s.16).

Atmosfera Blitz robiła gigantyczne wrażenie – oto fragment serialu Ashes to Ashes BBC TV – Strange gra samego siebie!

http://www.youtube.com/watch?v=_qIS7WksMzk

Bowie wyraźnie zafascynowany atmosferą klubu nakręcił klip do Ashes to Ashes:

http://www.youtube.com/watch?v=DLBlFq4oE2I

Steve Strange, który również w Blitz prowadził restrykcyjną politykę przy wejściu, nie wpuścił do klubu Micka Jaggera :). Po takim wydarzeniu każdy, kto do środka wszedł musiał czuć, że jest elitą nowej fali – do Blitz Kids zaliczali się m.in. Ultravox, David Gahan, Vince Clarke i Spandau Ballet.

Crocs

Klub mieści się w Rayleigh na Sothendzie – uwaga – działa do dzisiaj!  To miejsce kultowe dla fanów Depeche Mode. Zespół , jeszcze jako Composition of Sound, szukał miejsca, gdzie mógłby występować publicznie. Tutaj zagrali kilka koncertów począwszy od sierpnia 1980 roku po opuszczeniu Canning Town Bridgehouse. Tutaj na bramce i za konsoletą stał Stevo (właściwie Steve Brown). Był on twórca tzw. Futurist Nights i kumplem Dave`a Gahana: „Byli fantastycznie przyjmowani. W Crocs mogli eksperymentować – wiedzieli, że reakcja będzie pozytywna. Ludzi z Southend było trudno zadowolić.(…)Nikt nie słuchał kapel, które występowały przed nimi, ale kiedy na scenę wchodził Dave, ludzie ruszali na parkiet i zaczynali śpiewać razem z nim.(…)Dla kogoś, kto bywał tam regularnie, taka reakcja musiała być dziwaczna – to się po prostu nie zdarzało.” (cyt. Obnażeni, Johnnathan Miller, s.62)

Dave Gahan zapraszał do Crocs swoje modne towarzystwo z Blitz. Boy George wspomina: „Crocs był najlepszym alternatywnym klubem w Southend, rozsławionym przez gwiazdy lokalnej listy przebojów, Depeche Mode. Przyciągał mieszane towarzystwo, gońców i sekretarki, fanów futuryzmu z twarzami pomalowanymi na biało, ubranych w gumowe ciuchy i w obrożach na szyjach, modnisiów w pirackich kapeluszach z Westwood, rockabillies z czubami na głowach i włosami ściętymi na deskę. Ulżyło nam gdy nasz pierwszy koncert wreszcie się skończył, a na czele naszej znakomitej publiczności był David Gahan z Depeche Mode”(cyt. Depeche Mode Biografia, Steve Mallins, s.16). Mowa o debiucie Culture Club w Crocs, 24 X 1981 roku.

Stevo: „To była otwarta przestrzeń całkowicie pozbawiona dekoracji. Nie było tam nic poza tym całym tłumem i barem. Wtedy zbierało się tam towarzystwo przejętych moda strojnisiów. Ludzie byli poubierani jak lalki, ale niestety moda zaczęła brać górę nad muzyką.(…) Takie zespoły jak Human League, Depeche czy Soft Cell grały faktycznie muzykę elektroniczną, ale cała reszta to były po prostu rock`n`rollowe kapele w falbianiastych koszulach.”(cyt. tamże, s.19).

Rum Runner

Klub znajdował się w Birmingham, na Broad Street i był dowodem na to, ze nowe idzie także poza Londyn. Rum Runner był miejscem powstania Duran Duran, tutaj mieli pierwsze występy.

http://www.youtube.com/watch?v=HKz0fHyuNDg

We wspomnieniach „Wild Boy – My Life In Duran Duran” – Andy Taylor zapamiętał to tak: „Potem przyszedł Roger i zapytał , gdzie jest scena. Andy odpowiedział, że trzeba ją przygotować korzystając z dostępnych w klubie skrzynek itp. Miałem już wizję jak o 10.30 rano targam te skrzynie na kacu, a Nicka, Simona i Johna nie widać. Leniwe gnojki! Mam nadzieje, że zawsze tak nie będzie!” (http://www.duranduranpoland.fora.pl/duran-duran,2/wild-boy-my-life-in-duran-duran-by-a-taylor,600.html).

Takie tam ciekawostki

Nie mogę się jeszcze pozbierać do regularnego artykułu – Stelmach w Trójce powiedział już większość, dzisiaj tylko mały bonusik wyszukany w sieci.

Policy of Truth w Łodzi – 11.02 – akcja balonowa świetnie wyszła, ale zobaczcie jakie dała efekty w 2:40 minucie filmu:)

http://www.youtube.com/watch?v=EhY-zg6kRAo

Tu fajny blooper z Berlina – Dave wchodzi za szybko, ale mina Marta – bezcenna

http://www.youtube.com/watch?v=jQV-BobpV3A

Moja top 5 płyt Depeche Mode

Dzisiaj moja Top 5 płyt Depeche Mode. Większości tych albumów jeszcze nie opisywałem – ale doczekają się niebawem mojego szczegółowego opisu – dzisiaj tylko o tym, dlaczego definiują dla mnie brzmienie DM.

1. Some Great Reward – 1984. Zrobiła na mnie największe wrażenie w okresie, gdy zaczynałem słuchać Depeche Mode. Wtedy dzieliłem sobie ich twórczość na okres przed i po Violator. Na płycie nie ma słabych momentów, szczególny sentyment mam do Lie To Me i Stories of Old. Płyta nagrana m.in. w Berlinie – jakoś czuć na niej niemiecki industrial. Image zespołu w tym czasie pozostał klasyką.

2.  Music for the Masses – 1988. Drugi klasyczny okres DM przypada na czasy Music for the Masses. Była to pierwsza płyta Wielkiej Czwórki, na której wydanie czekałem już jako fan. Pamiętam oczekiwanie na zapowiadany w Trójce debiut Never Let Me Down Again – to najlepszy dla mnie utwór DM wszechczasów. Moim zdaniem na kolejnych płytach DM zaczęli żeglować powoli w innym kierunku – rozumiem, że to był poważny, przemyślany wybór, ale szkoda mi tamtego klimatu. Wielka płyta.

3. Black Celebration – 1986. Płyta wydana pomiędzy poprzednimi dwoma. Chyba jedyna wydana za komuny w Polsce oficjalnie na winylu. Miałem. Mniej więcej około 1986 właśnie zacząłem słuchać DM, choć ten album wszedł do grupy moich ulubionych dość późno. Zawiera dwa monstery – Stripped i A Question of Time. Co mnie dzisiaj śmieszy to wrażenie jakie zrobiło na mnie But Not Tonight. Byłem zafascynowany tym, jaką ładną melodię nagrali. W USA zrobiono z tego singla, choć bez pytania Martina o zdanie. Mój ówczesny gust miał jednak wtedy inną wrażliwość – chyba w tym samym czasie nagrałem sobie Modern Talking – no, ale nie miałem jeszcze 13 lat:)

4. Songs of Faith And Devotion – 1993.  Gdy zobaczyłem Dave`a po raz pierwszy z długimi włosami przeżyłem ciężki szok. Drugim była dla mnie gitara w I Feel You. Powiem szczerze – nienawidziłem nowego emploi zespołu. Wtedy zacząłem bardziej interesować się U2. Tylko, że wtedy nie rozumiałem za bardzo co się działo. Tą płytę zrozumiałem dopiero po latach, dzisiaj widzę, że jest to raczej zapis tragedii rozpadającego się zespołu, który nagrywa na koniec wielką płytę, gdy słucham Condemnation wydaje mi się, że nigdy wcześniej ani później Dave nie miał takiej formy wokalnej. A wtedy właśnie ocierał się o śmierć. Bez wątpienia słucham tej płyty z największymi emocjami – nie wszystko mi się na niej podoba, ale polecam Higher Love i In Your Room. O bliskim wówczas rozpadzie zespołu niedługo napiszę. Bilans trasy koncertowej Devotional/Exotic – 1993/94 – Wokalista – śmierć kliniczna, kompozytor – uzależnienie alkoholowe, klawiszowiec – depresja kliniczna, drugi klawiszowiec – odchodzi z zespołu. I to nie jest zespół rock`n`rollowy?

5. A Broken Frame – 1982

Opisałem tą płytę tutaj:

https://tutitt.wordpress.com/2009/12/07/plyty-ktore-sa-dla-mnie-wszystkim-depeche-mode-a-broken-frame-1982/

Wczesne Depeche Mode – część 2

W 1981 roku popowa kariera Depeche Mode rozwijała się w tempie lawinowym. Czwórka z Basildon zdobywała coraz lepsze miejsca w zestawieniach UK Charts, rozpoczęły się także koncerty w Europie. Pojawili się nawet w bardzo popularnym programie muzycznym w BBC – Top of the Pops. jednak ich styl pozostawiał wiele do życzenia – poniżej zaaranżowane „powiadomienie” DM o zaproszeniu do TOTP.

http://www.youtube.com/watch?v=b0iuADk_w80

Fatalny styl

Zespół coraz częściej pojawiał się w telewizjach różnych krajów, niestety wyraźnie mając przy tym problem z odmową występów w dziwnych zestawieniach scenicznych, dzięki czemu pozostały taśmy z występami obok takich dziwolągów:

http://www.youtube.com/watch?v=KuZwIaxx5j4&feature=PlayList&p=36934C6F7BB43E5E&playnext=1&playnext_from=PL&index=17

Podczas pierwszego występu w TOTP wykonali New Life, poniżej zamieszczam drugi występ z Just Can`t Get Enough.

http://www.youtube.com/watch?v=Eonsm2WrZHs&NR=1

W tym czasie zespół wykonywał na koncertach mnóstwo coverów oraz utworów, które później próbowano „zapomnieć” – nie znalazły się bowiem na żadnych oficjalnych wydawnictwach. Do dzisiaj straszą potwory typu I Like It, The Price of Love czy Tomorrow`s Dance.

http://www.youtube.com/watch?v=15biMvA79MU&feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=DrC6QWvSM1c

Depeche Mode występowali w tym czasie w konfekcji w stylu New Romantic, choć czasami pojawiały się, charakterystyczne dla ich nieco późniejszego stylu skórzane kurtki. Ciężko zrozumieć dlaczego Dave, który je proponował mógł jednocześnie zakładać długie spodnie z szelkami i żaboty.

Co ciekawe – Martin i Andrew oprócz występów na scenie regularnie pracowali jeszcze wówczas w City jako urzędnicy. Fletcher wspomina, że po pierwszym występie w BBC koledzy z biura zgotowali mu owacje.

Determinacja Vince`a

Tylko Vince Clarke był bez roboty. Rzucił wszystko, aby poświęcić się karierze muzycznej. Zapożyczył się na pierwszy syntezator, pisał coraz więcej tekstów, wypierając nimi obcy repertuar koncertowy. Było jasne, że ma prawdziwy talent do tworzenia popowych hitów, nic więc dziwnego, że zespół stawał się bożyszczem nastolatek czytujących Smash Hits. Problemem było to, że nikt w zespole nie umiał dobrze grać, co można zaobserwować na pierwszych koncertach – wyraźnie widać, że cała trójka za syntezatorami buja się i naciska klawisze jednym palcem. Zresztą Fletcher do dzisiaj tak gra. A`propos Fletcha – miał do dyspozycji dość prymitywnego Mooga, na którym miał grać rzekomo linię basu, choć nie wszyscy pamiętają, żeby robił to poprawnie. Innym problemem było znalezienie miejsc prób. Odbywały się one miedzy innymi w domu Dave`a, ale mama Gahan nie pozwalała grać chłopcom za głośno, więc ćwiczyli ze słuchawkami na uszach. Jak wspomina jeden ze świadków – słychać było w pomieszczeniu tylko śpiew Dave`a i odgłos palców uderzających w klawisze.

Na koncertach problemem był przede wszystkim sprzęt, który bardzo często zawodził – zespół korzystał zazwyczaj z wypożyczanych urządzeń nagłaśniających. Absolutnie rewelacyjnie rozwiązano za to problem podkładu perkusyjnego – trzeba pamiętać, że w tamtych czasach wykorzystywano tylko syntezatory analogowe z ograniczonymi możliwościami programowania. Na scenie postawiono więc bezczelnie magnetofon szpulowy, z którego puszczano podkład. W późniejszych latach magnetofon znikł ze sceny, ale gotowy podkład wykorzystywano aż do World Violation Tour.

Po wydaniu trzech singli – Dreaming of Me, New Life i Just Can`t Get Enough przyszedł czas na nagranie longplay`a. Single sprzedawały się coraz lepiej, zespół wkroczył do Blackwing Studio w Londynie aby nagrać Speak & Spell.