Posts Tagged ‘ Alan Wilder ’

Muzyczne newsy

OFF Festiwal w Katowitz!

Od 5 do 8 sierpnia odbędzie się tegoroczny OFF Festival. Artur zakończył swoje boje z władzami Mysłowic, które chyba nie dorosły do sukcesu jaki im Rojas zapewnił. Bardzo  popularny prezydent Katowic Piotr Uszok miał więcej oleju w głowie i ściągnął największy alternatywny festiwal w Polsce do siebie.

Nowe gwiazdy Open`era

Potwierdzono nowe gwiazdy tegorocznego festiwalu w Gdyni – przyjadą Massive Attack, Hot Chip i Pavement. Przypominam, że do tej pory potwierdzili swój udział także: Pearl Jam, Kasabian, Tinariwen, Mando Diao, The Hives i Gorillaz Sound System.

Atoms for Peace w trasie

Zespół Thoma Yorka i Flea rusza w trasę. 5 kwietnia po raz pierwszy wystąpią w NY. A Radiohead????

Sabaton w Malborku

4 czerwca Sabaton wystąpi w Malborku. Fajna sceneria, ale trochę boję się, że zespół zaczyna być tak zżyty z polską publicznością, że grzebie swoją międzynarodową karierę. Hej – Sabaton! – Polacy już wiedzą o Wiźnie – trzeba o tym śpiewać w Niemczech, Rosji:)) No dobra – w USA i UK.

Agressiva 69 przed Killing Joke

 

27 kwietnia Agressiva 69 będzie supportem Killing Joke w katowickim Spodku. Fanów grupy od lat dręczy podstawowe pytanie – kiedy przed Depeche Mode? W tym roku była idealna szansa – nie, żebym miał coś  przeciw Nitzer Ebb, ale Agressiva tyle na to czeka…

Jeszcze o Alanie i DM

Na ostanie koncerty trasy Depeche Mode niemieccy fani wyszykowali akcję z napisami – z jednej strony „Come Back”, z drugiej – „Alan”. Miłe.

Nowa płyta Ani

 

22 marca Ania Dąbrowska wydaje płytę „Movie” ze swoimi interpretacjami piosenek filmowych. Czekam

Ankieta – Alan z DM

 

A tu w HD najpiękniejsze Somebody w historii:

http://www.youtube.com/watch?v=u_9EK6BK9ws

Never change a winning team – Alan z DM!!!

Muszę o tym napisać – stał się cud:

Alan Wilder wystąpił u boku Depeche Mode w Royal Albert Hall wczoraj, 17 lutego 2010 roku,  na koncercie charytatywnym, akompaniując Martinowi do Somebody.

Mój Boże, 15 lat czekania – oto linki

http://www.youtube.com/watch?v=Q2umJr_dGpw

http://www.youtube.com/watch?v=m42K-ksUpYw&feature=related

Na końcu uścisk z Martinem i Fletchem.

p.s.

najlepsza jakość jak na razie

http://www.youtube.com/watch?v=miFFZe0X7_w

i ze strony Alana:

Says Alan: „Dave contacted me a few weeks back and asked if I’d be willing to join them on-stage. He assured me that everyone in the band was into the idea. I was very happy to accept, especially as it was all in a good cause and we were long overdue some kind of reunion of this sort. It was great to see everyone again and catch up a bit, and it was also the first time I have actually ‚seen’ Depeche Mode perform!”

Moja top 5 płyt Depeche Mode

Dzisiaj moja Top 5 płyt Depeche Mode. Większości tych albumów jeszcze nie opisywałem – ale doczekają się niebawem mojego szczegółowego opisu – dzisiaj tylko o tym, dlaczego definiują dla mnie brzmienie DM.

1. Some Great Reward – 1984. Zrobiła na mnie największe wrażenie w okresie, gdy zaczynałem słuchać Depeche Mode. Wtedy dzieliłem sobie ich twórczość na okres przed i po Violator. Na płycie nie ma słabych momentów, szczególny sentyment mam do Lie To Me i Stories of Old. Płyta nagrana m.in. w Berlinie – jakoś czuć na niej niemiecki industrial. Image zespołu w tym czasie pozostał klasyką.

2.  Music for the Masses – 1988. Drugi klasyczny okres DM przypada na czasy Music for the Masses. Była to pierwsza płyta Wielkiej Czwórki, na której wydanie czekałem już jako fan. Pamiętam oczekiwanie na zapowiadany w Trójce debiut Never Let Me Down Again – to najlepszy dla mnie utwór DM wszechczasów. Moim zdaniem na kolejnych płytach DM zaczęli żeglować powoli w innym kierunku – rozumiem, że to był poważny, przemyślany wybór, ale szkoda mi tamtego klimatu. Wielka płyta.

3. Black Celebration – 1986. Płyta wydana pomiędzy poprzednimi dwoma. Chyba jedyna wydana za komuny w Polsce oficjalnie na winylu. Miałem. Mniej więcej około 1986 właśnie zacząłem słuchać DM, choć ten album wszedł do grupy moich ulubionych dość późno. Zawiera dwa monstery – Stripped i A Question of Time. Co mnie dzisiaj śmieszy to wrażenie jakie zrobiło na mnie But Not Tonight. Byłem zafascynowany tym, jaką ładną melodię nagrali. W USA zrobiono z tego singla, choć bez pytania Martina o zdanie. Mój ówczesny gust miał jednak wtedy inną wrażliwość – chyba w tym samym czasie nagrałem sobie Modern Talking – no, ale nie miałem jeszcze 13 lat:)

4. Songs of Faith And Devotion – 1993.  Gdy zobaczyłem Dave`a po raz pierwszy z długimi włosami przeżyłem ciężki szok. Drugim była dla mnie gitara w I Feel You. Powiem szczerze – nienawidziłem nowego emploi zespołu. Wtedy zacząłem bardziej interesować się U2. Tylko, że wtedy nie rozumiałem za bardzo co się działo. Tą płytę zrozumiałem dopiero po latach, dzisiaj widzę, że jest to raczej zapis tragedii rozpadającego się zespołu, który nagrywa na koniec wielką płytę, gdy słucham Condemnation wydaje mi się, że nigdy wcześniej ani później Dave nie miał takiej formy wokalnej. A wtedy właśnie ocierał się o śmierć. Bez wątpienia słucham tej płyty z największymi emocjami – nie wszystko mi się na niej podoba, ale polecam Higher Love i In Your Room. O bliskim wówczas rozpadzie zespołu niedługo napiszę. Bilans trasy koncertowej Devotional/Exotic – 1993/94 – Wokalista – śmierć kliniczna, kompozytor – uzależnienie alkoholowe, klawiszowiec – depresja kliniczna, drugi klawiszowiec – odchodzi z zespołu. I to nie jest zespół rock`n`rollowy?

5. A Broken Frame – 1982

Opisałem tą płytę tutaj:

https://tutitt.wordpress.com/2009/12/07/plyty-ktore-sa-dla-mnie-wszystkim-depeche-mode-a-broken-frame-1982/

Depeche Mode – Construction Time Again – 1983

 

Na okładce płyty, zaprojektowanej ponownie przez Briana Griffina dla Depeche Mode, robotnik młotem wykuwa nowy świat. Na poprzednim albumie – A Broken Frame (https://tutitt.wordpress.com/2009/12/07/plyty-ktore-sa-dla-mnie-wszystkim-depeche-mode-a-broken-frame-1982/) – chłopka sierpem ścinała zboże. W 1983 roku sygnał dla brytyjskiej widowni, przerażonej wizja nuklearnej zagłady był jasny – Depeche Mode albo są za komunizmem, albo przynajmniej popierają Labour Party.

Syndrom drugiego albumu

Wiele zespołów po udanym debiucie przeżywa problem z utrzymaniem poziomu kolejną płytą. Pewnie jednak co bardziej spostrzegawczy czytelnicy zauważą, że omawiana przeze mnie płyta jest trzecią w dyskografii DM. Ale dopiero drugą nagraną przez zespół z Martinem Gore jako głównym kompozytorem.  CTA miał udowodnić, że Depeche Mode na pewno radzą sobie beż Vince`a Clarka. Dodatkowo zespół zaryzykował pogłębienie ponurych nurtów z A Broken Frame – na nowej płycie więcej miało się znaleźć eksperymentów z samplami i syntezatorami, a mniej popowych melodii. Zmiana image muzycznego była dużym ryzykiem – wiązała się ze stratą starych fanów przyzwyczajonych do skocznych rytmów The Meaning of Love czy Boys Say Go. jakby tego było mało – zdecydowano się jeszcze dać więcej zaufania Alanowi Wilderowi, który przy tym longplay`u pracował po raz pierwszy jako pełnoprawny członek DM.

Londyn – Berlin

Gdy U2 nagrywali swój wielki album Achtung Baby, to  prawie doszło do fiska wydania płyty z powodu przeniesienia jej produkcji do Hansa Studio w Berlinie. Miejsca, w którym rzekomo były złe fluidy. W tym studio wcześniej nagrywali Dawid Bowie, Iggy Pop i właśnie Depeche Mode w roku 1983. W tym czasie berlińskie studio było najnowocześniejsze w Europie – posiadało 64-ścieżkowy stół mikserski – w pełni automatyczny. Dzięki temu można było wyprodukować płytę, która łączyła elektroniczny pop z wieloma eksperymentami z samplerami – np.  Pipeline złożony jest w całości z sampli – tylko głos Dave`a został naturalny – choć nagrano go w tunelu:) Większość nagrań odbyła się w Londynie pod okiem Johna Foxx`a, produkcję uruchomił Gareth Jones w Berlinie.

Fotografie na okładkę wykonano w Szwajcarii, Griffin przy tym chciał być maksymalnie naturalny i przemycił pod Alpy używany autentycznie młot – ukrywając go w bagażu samolotowym.

Tylko dwa single

Zawartość płyty jest ciekawa – od razu napiszę, że uważam CTA za płytę gorszą zarówno od poprzedniej jak i następnej. Ma jednak swój urok. Zdaje mi się, że DM zrobili wszystko, żeby wykosić z planów nagrań utwory słodziutkie i zostawili tylko to, co uważali za manifest swojej nowej twórczości – Muzyka poszukująca, teksty mało zajęte indywidualnymi problemami a bardziej sprawami ogólnymi – jak zmiany w środowisku naturalnym czy zagrożenie wojną nuklearną. Jedyny raz w swojej karierze Depeche Mode wypowiedzieli się o sprawach politycznych. W tym czasie Dave zaczął tworzyć swoją staranną fryzurę – lotnisko na głowie:)

Efekty były niespodziewane – płyta sprzedawała się słabo, choć lepiej niż A Broken Frame,  ale zespół zaczął zdobywać zupełnie nowych fanów tam, gdzie dotąd wiodło mu się słabo – przede wszystkim w klubach USA, gdzie maksisingle z przeróbkami DM święciły wielkie triumfy oraz w Europie – ale poza Anglią – szczególnie w Niemczech.

Z płyty wydano tylko dwa single – Everything Counts i Love, in Itself. Planowano wydać jeszcze na 7” And Then.. ale do tego nie doszło. ja traktuję jednak jako singiel należący do tematu Construction Time Again także wcześniej wydany utwór Get The Balance Right. Na płycie ukazały się dwie kompozycje Wildera – The Landscape is Changing oraz Two Minute Warning.

Everything Counts w Top of The Pops

http://www.youtube.com/watch?v=zuvTcQeVNF8

Love, in Itself w studio tv

http://www.youtube.com/watch?v=_rV0dziDR4M

Polskie forum Depeche Mode

http://www.depechemode-forum.pl/index.php