Posts Tagged ‘ Brit-pop ’

Polski Liverpool z Olsztyna – Big Day

Przy okazji kolejnego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, jak co roku wspominam, że parę dobrych lat temu w Lęborku gościliśmy zespól Big Day z Olsztyna.

W latach 90-tych sporą popularnością w Polsce cieszyła się olsztyńska formacja Big Day. Uspokajam – zespół istnieje nadal, choć po wielu perturbacjach z wytwórniami płytowymi, od dawna nie są w mainstreamie. Big Day to, moim zdaniem, obok Myslovitz największe polskie odkrycie lat 90-tych. Są autorami wielkiej ilości pięknych piosenek opartych o manchesterowsko-liverpoolskie klimaty. Moim zdaniem ich każda płyta jest na swój sposób świetna. Szczególnie polecam kilka kawałków:

najlepszy cover Czerwonych Gitar, który powstał kiedykolwiek – Gdy kiedyś znów zawołam cię

http://www.youtube.com/watch?v=6O-ADSgI5BQ&feature=related

moja ulubiona ballada lat 90-tych Bliskość (fenomenalny klimat, nie mogę spokojnie jej słuchać)

http://www.youtube.com/watch?v=QQ5fOxm509E

Z albumów – polecam zacząć od Dzień Trzeci.

Nie umiem w racjonalny sposób wytłumaczyć swojej pasji bycia fanem Big Day. Czuję tylko, że oni grali dla mnie. Tak po prostu. W tamtym czasie w polskim show-biznesie był wielki czas kobiet w muzyce – Edyta Bartosiewicz, Kasia Kowalska, Kasia Nosowska. Nad nimi wszystkimi Ania Zalewska-Ciurapińska miała przewagę – wielką subtelność i czar.

Zdjęcia zamieszczam z TAMTEGO finału WOŚP w Lęborku. Nie są najlepsze, ale to dla mnie ważna pamiątka.

p.s.

Ania podpisała się po koncercie na mojej legitymacji nauczycielskiej:)))

Oficjalna strona zespołu:

http://www.bigday.pl/

Kilka słów o Britpopie

Uwielbiam muzykę brytyjską – nie wiem jak to jest, ale większość moich muzycznych fascynacji pochodzi z Wysp. Wyraźnie czuję, że ważne dla mnie są trzy dekady – lata 60-te – potęga Beatles i Rolling Stones, lata 80-te – okres New Romantic i wreszcie eksplozja Brit-popu w latach 90-tych.

Wielki pojedynek

Odkrywałem ten nurt będąc na studiach – moją pierwszą brit-popową płytą było What`s the Story Morning Glory Oasis. Polecam wszystkim, którzy nie znają Brit-popu zacząć właśnie od twórczości braci Gallagher . Do dzisiaj uważam, że to najlepszy album Oasis.

Ciekawe jest to, że w ogóle nie zdawałem sobie wtedy sprawy z wielkiej rywalizacji między Blur a Oasis.  Lub z wielkiego podgrzewania przez muzyczną prasę na Wyspach tej rywalizacji. Tradycja rywalizacji stara jak pojedynki „Beatles- Stones”. Ale przynajmniej Liam Gallagher kilkakrotnie podgrzał atmosferę do czerwoności niektórymi wypowiedziami o Blur. W tym samym czasie na singlach wychodziły Country House i Roll With It. Pojedynek na listach wygrali Blur.

http://news.bbc.co.uk/2/hi/entertainment/4151510.stm

Blur dotarli do mnie znacznie później – szczerze mówiąc nie rozumiałem długo jak można porównywać w ogóle ich twórczość z Oasis. Prawdopodobnie to kwestia wytrawności muzyki – Blur smakuje dużo lepiej po wielokrotnym wysłuchaniu.

W tle

W tle od dawna działo się bardzo wiele, z czego zdałem sobie sprawę po kilku latach, gdy poznałem chronologicznie „od tyłu” brytyjską muzykę lat 90-tych. Przede wszystkim wspaniałe płyty nagrywali Radiohead, Suede, Charlatans, Ride, Pulp, Manic Street Preachers, Supergrass, a nieco później Coldplay, Travis, Stereophonics, Snow Patrol i wiele innych. Ciekawe, że niektórzy klasyfikowali tą muzykę  jako Indie-rock (Indie od independent), nie rozumiem jednak kryteriów – dlaczego coś jest, a coś innego nie jest Indie.

Korzenie i peryferie

Muzycy gitarowych zespołów angielskich z tamtych lat całą garścią czerpali z dorobku i wyglądu The Beatles, Rolling Stones, The Smiths, Joy Division, The Who i innych. Ciekawe, że z tego samego dorobku czerpią również pozostający trochę na uboczu muzycy amerykańskiego Black Rebel Motorcycle Club i zespoły które osiągnęły sukces na fali Franz Ferdinand, Kaiser Chiefs czy Keane.

Hymny Brit-pop

  1. Live Forever – Oasis
  2. Bitter Sweet Symphony – The Verve
  3. Common People – Pulp
  4. Wonderwall – Oasis
  5. She`s So High – Blur
  6. Creep – Radiohead
  7. The Only One i Know – The Charlatans
  8. Stay Together – Suede
  9. A Design for Life – Manic Street Preachers
  10. Yellow – Coldplay

Moi idole – Brett Anderson

Prawda jest taka, że tzw. brit-pop poznałem od końca. To znaczy, najpierw był Pulp, Blur i przede wszystkim Oasis, a Stone Roses, Ride i Suede później. Za to jak takie spóźnione odkrycie potem smakuje. Suede jest jednym z moich ulubionych zespołów i w tym przypadku nie mam żadnej wątpliwości, że najważniejszą postacią grupy był Brett.

Właśnie kolejność poznawania muzyki ma tu znaczenie – myślę, że w 1993 Suede nie zrobiłoby na mnie wrażenia, 10 lat później, gdy szczyt takiej muzyki minął, rzucałem się na wszystkie, jeszcze „nieodkryte lądy”.

Do dzisiaj nie mogę sobie wybaczyć, że w 2008 roku nie pojechałem do Jarocina na jego koncert. Koncerty Suede to jedna z moich pasji – na necie rozwinięta jest sieć wymiany bootlegów tej legendarnej już grupy.

Anderson ma świetny głos, wiele doświadczeń życiowych, prawdziwie rock`n`rollową  karierę, czym mi imponuje? Posłuchajcie:

http://www.youtube.com/watch?v=KnqzPECIPas

http://www.youtube.com/watch?v=igCeQcNdojY

Brett Anderson po rozpadzie Suede nagrywa płyty solowe. Idą one w innym kierunku niż Suede – nie ukrywam, że słucham ich z sentymentem, ale bez zachwytu.

Moi idole – Myslovitz

Nie będzie bohatera w jednej osobie. Podziwiam Myslovitz jako zespół. Jako zespół, nawet, jeśli dzisiaj nie są już zespołem w klasycznym rozumieniu.

Mogę o sobie powiedzieć, ze jestem ich fanem od bardzo dawna. Kupiłem pierwszą płytę w sklepie po tym, gdy usłyszałem którąś z piosenek w radio, byłem na ich koncercie w Czymanowie – na I edycji  polskiego Woodstock, chyba w 1995. Później ich wszystkie płyty kupowałem w dniu premiery i odsłuchiwałem, niemal świątecznie. Od tego czasu na Myslo byłem około 12 razy, dzięki nim poznałem różne zespoły – często inspiracją do poszukiwań były teksty chłopaków w prasie. Albo t-shirty:) Na przykład kiedyś na koncercie w Ustce Przemek miał koszulę Coldplay – Parachutes. W następnym tygodniu kupiłem debiut Coldplay. dzięki nim poznałem Ride, Black Rebel Motorcycle Club i kilka innych.

W polskich mediach często klasyfikuje się ten zespół jako brit-popowy, Rojek protestuje – ale dla mnie to dobry wzór – tak, ja też tam słyszę Blur i Oasis. Może mniej Suede, a chciałbym więcej…

Myslovitz ewoluowali, dzisiaj dosięgnął ich syndrom U2 – nie ma już przyjaźni – jest praca, ale mam nadzieję, że będą tą pracę wykonywali jeszcze długo tak dobrze. Na nową płytę musimy czekać prawdopodobnie dokładnie rok.

Nie udało się Myslovitz zrobić wielkiej kariery na Zachodzie – zabrakło determinacji i odpowiedniej pomocy wytwórni, choć muszę przyznać, że w biografii zespołu sprawa pokazana jest w sposób bardzo odważny. Żałuję, bo widziałem kilka Zachodnich grup na żywo i mogę śmiało powiedzieć – mysłowiczanie nie są gorsi. szkoda, że konflikty o determinacje w robieniu kariery na Zachodzie podzieliły grupę.  Między innymi stąd aż roczna przerwa w koncertach – czyli rok odpoczynku od siebie. Dzisiaj znowu koncertują, mam nadzieję, że znowu są w formie.