Posts Tagged ‘ Depeche Mode ’

Editors – Acceptable in the 80`s

Parę tygodni temu PR3 usłyszałem „Papillon”. W ten sposób pierwszy raz usłyszałem o Editors. Właściwie pierwszy raz usłyszałem Editors, bo pierwszy raz usłyszałem o nich w okolicach ich występu w Gdyni, ale wówczas jeszcze żyłem w nieświadomości:). Potem była jeszcze duża recenzja, chyba w „Gazecie Wyborczej”, ale jakoś nie miałem serca, żeby się zabrać za słuchanie. Aż do tego poranka przy kawie i Trójce.
Każdy z oceniających w głosie Thomasa Smitha słyszy coś innego. Ja słyszę wspomnienie pierwszego kontaktu z Camouflage, gdzieś w 1990 roku, kiedy byłem przekonany,ze to jakiś coverband Depeche Mode.
Aranżacje nie pozostawiają dla mnie wątpliwości na kim się chłopcy wzorują – dobre wzory.
Zresztą – tytuł utworu otwierającego ich najnowszy album mówi sam za siebie.
Na koniec mała dygresja dotycząca zdjęcia, które zamieszczam. Przypomina mi zdjęcia Stonesów jeszcze z Brianem Jonesem.

Reklamy

Depeche Mode – A Broken Frame (1982)

Drugi album Depeche Mode był krokiem naprzód po odejściu Vince`a Clarka. Płytę tą poznałem gdzieś w roku 1989 – byłem chyba w I klasie LO i zaczynałem bardzo świadomie słuchać muzyki. Objawiło się to wówczas wielką fascynacją czwórką z Basildon. Trzeba powiedzieć, że nauczył mnie słuchać DM mój ówczesny kumpel Grzesiek Dajnowicz. Pamiętam jak razem jeździliśmy do Berlina Zachodniego. Polscy „drobni improrterzy” ściągali wtedy czekoladę z Aldika a my z Grześkiem kupowaliśmy płyty winylowe. Nasi współpodróżnicy z autokaru byli święcie przekonani, że trafiliśmy na jakąś żyłę złota – pytali po ile sprzedajemy winyle w Polsce. Nie byli w stanie sobie wyobrazić, że my je wozimy dla siebie. Właśnie wtedy kupiłem „A Broken Frame”. Mam ją do dzisiaj, choć nie mam już gramofonu. Piękna jest okładka – obraz niesamowity. Wydaje mi się, że później klimat ze zdjęcia próbowali podkraść Pink Floyd w Learning to Fly.

Na „ABF” jest kilka piosenek lekkich – takich bardzo przypominających DM z okresu „Speak & Spell” – np. The Meaning of Love czy Photograph of You – powszechnie są one krytykowane, ale dla mnie też mają wartość. Jest też sporo wielkich perełek – przede wszystkim The Sun and The Rainfall i Shouldn`t Have Done That. Sami Depeche Mode nie lubią tej płyty – na koncertach szybko przestali grać te utwory. Ja mam jednak świetny bootleg – zapis koncertu z października 1982 z Hammersmith Odeon w Londynie – do dzisiaj mnie poraża wstęp z My Secret Garden.

Jeśli ktoś nie zna DM trudno mu będzie polubić ten zespół po tej płycie – dla mnie ma po prostu wielką wartość jako pierwszy album DM, który mnie pochłonął jako całość. Później widziałem DM na żywo, ale tak naprawdę chciałbym móc wrócić do października 1982 roku, do Hammersmith Odeon.

Reklamy