Posts Tagged ‘ Myslovitz ’

Myslo w Gdańsku

Parlament chyba będzie moim koncertowym domem. Niedawno Happysad, znowu Myslovitz – w tym klubie zobaczę Myslo po raz trzeci? Który raz w ogóle – nie jestem w stanie powiedzieć. Licznik stanął na tuzinie.

http://www.parlament.com.pl/index.php/planowane-koncerty/158-myslovitz-11-04

Okazja super – idzie wielkimi krokami nowa płyta – tutaj próbka:

http://www.youtube.com/watch?v=3dyXErFSEo8

 

Reklamy

To będzie nasza najlepsza płyta – i niech to będzie niegrzeczne

 

Oj, coraz goręcej, czekamy niecierpliwie

http://myslovitz2010.pl/?p=233

Demo nowej płyty Myslovitz gotowe!

Dla fanów Myslovitz kończy się czas wyczekiwania. 14 marca koncert w Gdańsku – ciekawe czy zespół pokaże piosenki z przygotowywanej, dziewiątej już płyty. Demo zostały nagrane na przełomie stycznia i lutego w tygodniowej sesji w Ustroniu. W kwietniu nagrane zostaną w studio. Trudno uwierzyć, ale od czasu Happiness is Easy minęło już 4 lata. Czekam niecierpliwie. Swoją drogą oficjalna strona zespołu powinna byc odświeżona.

Moi idole – Myslovitz

Nie będzie bohatera w jednej osobie. Podziwiam Myslovitz jako zespół. Jako zespół, nawet, jeśli dzisiaj nie są już zespołem w klasycznym rozumieniu.

Mogę o sobie powiedzieć, ze jestem ich fanem od bardzo dawna. Kupiłem pierwszą płytę w sklepie po tym, gdy usłyszałem którąś z piosenek w radio, byłem na ich koncercie w Czymanowie – na I edycji  polskiego Woodstock, chyba w 1995. Później ich wszystkie płyty kupowałem w dniu premiery i odsłuchiwałem, niemal świątecznie. Od tego czasu na Myslo byłem około 12 razy, dzięki nim poznałem różne zespoły – często inspiracją do poszukiwań były teksty chłopaków w prasie. Albo t-shirty:) Na przykład kiedyś na koncercie w Ustce Przemek miał koszulę Coldplay – Parachutes. W następnym tygodniu kupiłem debiut Coldplay. dzięki nim poznałem Ride, Black Rebel Motorcycle Club i kilka innych.

W polskich mediach często klasyfikuje się ten zespół jako brit-popowy, Rojek protestuje – ale dla mnie to dobry wzór – tak, ja też tam słyszę Blur i Oasis. Może mniej Suede, a chciałbym więcej…

Myslovitz ewoluowali, dzisiaj dosięgnął ich syndrom U2 – nie ma już przyjaźni – jest praca, ale mam nadzieję, że będą tą pracę wykonywali jeszcze długo tak dobrze. Na nową płytę musimy czekać prawdopodobnie dokładnie rok.

Nie udało się Myslovitz zrobić wielkiej kariery na Zachodzie – zabrakło determinacji i odpowiedniej pomocy wytwórni, choć muszę przyznać, że w biografii zespołu sprawa pokazana jest w sposób bardzo odważny. Żałuję, bo widziałem kilka Zachodnich grup na żywo i mogę śmiało powiedzieć – mysłowiczanie nie są gorsi. szkoda, że konflikty o determinacje w robieniu kariery na Zachodzie podzieliły grupę.  Między innymi stąd aż roczna przerwa w koncertach – czyli rok odpoczynku od siebie. Dzisiaj znowu koncertują, mam nadzieję, że znowu są w formie.

Życie to surfing – cz.2

Dojechałem do Miłości w czasach popkultury. Kilka zaskakujących fragmentów – po pierwsze duża szczerość w opiniach o ludziach i to po nazwisku – no jak na polski „szoł-biznes” to duża odwaga – np. o Skawińskim, o Orthodox.

Po drugie – bardzo ciekawe perypetie zespołu z Sony Music – wzorcowa wręcz próba wydojenia młodych przez korporację – Jak Stonesi z Dekką – szczególnie ciekawe przejścia z To nie był film.

Po trzecie – nieznane mi wątki z menadżerami grupy, kulisami początku kariery Lipnickiej i Walusia:)

Przeszkadza mi natomiast czasami język Gnoińskiego – czuć debiut – nawet, jeśli to nie jest jego debiut (tym bardziej źle).

czytam dalej.

p.s.

Rozszyfrowałem dzięki książce Piątą Płytę Wszechczasów – Nowhere odnosi się do Ride – ach, cały czas myślałem, że chodzi o co innego.

Życie to Surfing, czyli świetny Mikołaj cz.1

Życie to Surfing Leszka Gnoińskiego – biografia Myslovitz, wydana niedawno przez wydawnictwo
3 Kafki – to bardzo dobrze wydana książka – świetny papier, twarda okładka, doskonałe zdjęcia – w tym masa naprawdę archiwalnych – jeszcze z okresu Freshman i Generał Stilwell. Przed snem dojechałem zaledwie do 21 strony i mogę powiedzieć, że czyta się dobrze. Właśnie tych parę stron o śląskich początkach lat 90-tych napisane jest tak, że aż czuję tamten muzyczny i społeczny klimat.

Słowo na początek wypowiedział Muniek – jak sam napisał – „jako fan i kolega”.

Ja, tylko jako fan – mogę polecić książkę – dla miłośników Myslo – pozycja obowiązkowa, dla innych tym bardziej, żeby zrozumieli fenomen Instytucji Myslovitz.

p.s.

Gdy przeczytam całość, coś jeszcze napiszę – dlatego „cz.1” w tytule, teraz mogę Wam zdradzić takie smaczki jak to, że Lala był skinem i słuchał Italo-disco:)